intro
orlando
poro
teseo

Opera w poszczególnych okresach swojej historii to bardzo różne światy: początki opery, barokowa opera francuska, epoka włoskiej arii da capo, grand opera, weryzm, ekspresjonizm to inne poziomy niedosłowności, wielowymiarowości, inna przestrzeń, inny kontekst, funkcja społeczna. Dzisiaj wszystko wrzuca się do jednego worka i opery z różnych epok wystawiane są według identyczego schematu mentalnego i produkcyjnego.

W epoce arii da capo (Handel Vivaldi Porpora Mozart) oper nie reżyserowano. Wykonywano je jako koncerty w kostiumach i scenografii wielokrotnie zmienianej podczas wieczoru oraz z towarzyszeniem efektów specjalnych (burza, wiatr, ptaki). W teatrach operowych, które przetrwały do naszych czasów w oryginalnej formie, zachowały się autentyczne horyzonty i inne elementy scenografii pozwalające na szybką i wielokrotną zmianę sceny podczas jednego wieczoru, a także przeróżne proste wynalazki służące do naśladowania odgłosów natury. Tej samej scenografii używano do różnych tytułów. Gdy Gluck w ramach swojej reformy wprowadził próby reżyserskie, słynni kastraci nie chcieli na nie przychodzić – uważali je za pomysł absurdalny.

Śpiewacy włoscy są jedynymi, którzy obywają się bez gry scenicznej. Nikogo nie razi poprawianie żabotu w momencie, kiedy śpiewają o burzy, a ich primadonny posiadają wyłączny sekret wachlowania się przy ariach wybuchowych. Gretry widział we Włoszech śpiewaka schodzącego w kulisy, by zjeść pomarańczę, podczas gdy partner się do niego zwraca. Favart, Paryż 1808

Opery trwają 3-4 godziny ponieważ teatry operowe były miejscem, w którym przyjemnie spędzano czas, były sytuacją towarzyską i sposobem na długie zimowe wieczory. W okresie karnawału arystokracja nie składała sobie wizyt w pałacach, ale w lożach operowych. Do loży można było zamówić kolację, loże były wyposażone w lustra, dzięki którym można było równocześnie rozmawiać, jeść i śledzić to, co dzieje się na scenie. Dodatkowo loże miały kotary umożliwiające sytuacje przeróżne. Do dobrego tonu należało uważne słuchanie jedynie śpiewaków wykonujących role pierwszoplanowe. Uważne słuchanie i oglądanie całego dzieła było uważane za dowód nieokrzesania.

Bardzo często grywano nie konkretne opery konkretnego kompozytora, ale sklejano daną historię z muzyki różnych kompozytorów. Na przykład tak zwane arie koncertowe Mozarta to nie były arie koncertowe, ale jego wstawki do oper innych kompozytorów. Barokowe opery włoskie miały konstrukcję a pezzi chiusi (zamknięte fragmenty), pozwalającą podmieniać sceny pomiędzy operami. Istniało kilka podstawowych modeli arii dla prima donna, primo uomo lub pierwszego tenora: aria patetica, aria cantabile, aria parlante, aria di mezzo carattere, aria di bravura. Sztuką było śpiewanie ich w taki sposób, by ich zróżnicowany charakter było wyraźnie słychać, a część A przy powtórzeniu nie była takia sama. Tekst w arii da capo: część A diada (strofa + antystrofa) część B epoda.

Słynni śpiewacy czasów Handla byli jak dzisiejsze gwiazdy pop. Ważny był śpiewak i impresario. Kompozytor jedynie realizował zamówienia. Dzisiaj uważa się, że ilość i układ arii wynika z dramaturgii tekstu. W rzeczywistości prima donna (główna śrola żeńska) i primo uomo (pierwszoplanowy kastrat) musieli mieć tę samą liczbę arii – pilnował tego i wymuszał na kompozytorze impresario. Słynni śpiewacy wozili ze sobą swoje ulubione arie – tzw. arie kufrowe (di baule) i wykonywali je w środku innej opery bez względu na jej libretto. Często wymuszali też entourage – żywy koń w sypialni na scenie nie był niczym niezwykłym.

W teatrze panował gwar i nie wygaszano oświetlenia widowni, więc śpiewak musiał umieć przyciągnąć uwagę słuchaczy. Dopiero Richard Wagner zmienił zwyczaje i skupił uwagę publiczności na scenie poprzez wygaszenie oświetlenia oraz nową architekturę sali pozbawioną lóż i ornamentów. Teatry operowe na południu Europy (loże) i kościoły protestanckie na północ od Alp (empory) to ten sam pomysł architektoniczny służący celom społecznym – wszyscy spotykają się w jednym miejscu o jednej porze. W czasach Bacha nabożeństwa protestanckie trwały tak samo długo jak opery Handla (8:00 – 12:00 samo kazanie około godziny).

Przyzwyczajeni gnuśnieć w teatrach operowych Włosi, odnaleźli w opera in musica złudną i nieumiarkowaną rozrywkę dla ucha. Stali się niezdolni do korzystania w tych rzekomych teatrach z jakichkolwiek umiejętności intelektualnych, które konieczne są do słuchania, smakowania i osądzania, czy rozumienia prawdziwej tragedii. Zważywszy zatem, iż włoska publiczność odwołuje się tylko do słuchu, a w niczym do rozumu, z jej niedorzecznych sądów rodzi się coraz więcej niedorzecznych librecistów i wykonawców. Vittorio Alfieri 1796

Rozkwit klasycznego belcato to efekt rywalizacji najlepszych śpiewaczek i kastratów. Ich czasy to śpiewanie niekończących się koloratur, sztuka brania wysokich dźwięków piano, bardzo długi oddech, duża skala głosu, umiejętność improwizacji. Głównym numerem popisowym było śpiewanie improwizowanej kadencji na końcu arii, zwykle rozpoczynającej się od spektakularnego messa do voce – długiej nuty najpierw piano, potem rozwijanej do forte i wycofywanej do piano. Mistrzowskie dzisiaj trwają około 25 sekund, ale kastraci potrafili dużo dłużej.

Kastraci wywodzili się zazwyczaj z biednych rodzin. Wizja wielkiej kariery sprawiała, że rodzice prowadzili uzdolnionych chłopców przed mutacją do zakładów fryzjerskich, w których dokonywano zabiegów. Mniej zdolni kończyli w prowincjonalnych chórach kościelnych, ale najlepsi na scenach operowych pod finansową opieką możnych. Ostatni kastrat jeszcze w pierwszych latach XX wieku był solistą Kaplicy Sykstyńskiej.

Są to gardła i tony słowików, są to oddechy zdolne wstrzymać ruch ziemi, oddechy nie kończące się, dzięki którym wykonują oni wielotaktowe pasaże, przetrzymują oszałamiającej długości nuty kończone równie długimi kadencjami i trylami. Francois Raguenet Parallele des Italiens et des Francais en ce qui regarde la musique et les Operas Paryż 1702