19.02 czwartek
18:30 ICE Kraków S2
George Frideric Handel: Teseo (1713)
Krzysztof Garbaczewski film-inscenizacja
Gwidon Wydrzyński światło
Rébecca Pierrot dramaturgia
Carlotta Colombo – Medea
David Hansen – Teseo
Teresa Marut – Agilea
Anna Koehler – Clizia
Matylda Staśto-Kotuła – Egeo
Kacper Szelążek – Arcane
Marek Opaska – Sacerdote di Minerva
CAPELLA CRACOVIENSIS
Alessandro Moccia dyrygent
! miejsce na parkingu podziemnym ICE Kraków kosztuje 40 zł
czas trwania: 190′
prosimy o niefilmowanie i nie robienie zdjęć podczas spektaklu„Teseo” to może najbardziej eksperymentalna opera w twórczości Handla. Stanowiła oryginalną próbę połączenia francuskiej muzycznej tragedii z włoską operą seria. Jej niezwykle bogata instrumentacja, poetyckie libretto i nieoczywista konstrukcja – pięć aktów wypełnionych licznymi za to krótkimi ariami – okazały się jednak chyba zbyt innowacyjne. Mimo dobrego przyjęcia na początku 1713 roku, po kilku miesiącach spektakl zszedł ze sceny na całe 234 lata. Sam Handel nie wznowił go nigdy, a to jedno z najpiękniejszych i najbardziej zdumiewających jego dzieł. Była to trzecia opera Handela, która miała premierę w Londynie. „Teseo” nawiązał do sukcesu „Rinalda”, odsuwając w cień nieco chłodniej przyjętego „Il Pastor Fido”. Oba dzieła łączy wątek zazdrosnej i mściwej czarodziejki, którą tutaj jest mityczna Medea. Handel i jego librecista Haym czerpali bezpośrednio z tekstu Quinaulta, napisanego dla Lully’ego w 1685 roku. Nie wiadomo, czy to kaprys mecenasa Handla, lorda Burlingtona, czy śmiała intuicja poszukującego kompozytora, ale „Teseo” stało się jedynym tak daleko posuniętym w jego twórczości połączeniem najlepszych cech francuskiego i włoskiego stylu.–
SILENZIO! – Zaginione taśmy Godarda z Capri (1963)
W 1963 roku, podczas zdjęć do „Pogardy” na Capri, Jean-Luc Godard miał potajemnie zarejestrować materiał do projektu, który przez dekady uchodził za legendę Cinecittà: filmowej interpretacji opery Teseo Georga Friedricha Haendla. Odnalezione niedawno, porysowane taśmy Technicoloru ukazują coś więcej niż tylko barokowy spektakl. To neuro-labirynt, w którym antyczna tragedia spotyka się z chłodnym modernizmem włoskich willi.
Zapraszamy na seans „pomiędzy”: zobaczcie Medeę, która nie czaruje, lecz – niczym Godardowski reżyser – montuje rzeczywistość na żywo. Jej magia nie jest iluzją, ale cięciem montażowym, które zmienia dzień w noc i więzi bohaterów w sterylnych „nie-miejscach” architektury. Śledźcie postacie błądzące po labiryncie afektywnym – od jaskrawych, polichromowanych posągów w porcie, po klaustrofobiczne pętle kłótni w betonowych salonach. To tu, w „komnacie współdzielonego bólu”, barokowe furie Haendla przybierają maski współczesnych neuroz.
W finale, gdy barokowa maszyna zwalnia, usłyszycie tylko jeden rozkaz – ten, który kończy klątwę Medei i ucisza zgiełk historii: „SILENZIO!”. Wieczność zostaje odnaleziona na nowo. Obraz staje się czysty. Zapraszamy do labiryntu.
– Krzysztof Garbaczewski, Rébecca Pierrot
–
Opera w poszczególnych okresach swojej historii to bardzo różne światy: początki opery, barokowa opera francuska, epoka włoskiej arii da capo, grand opera, weryzm, ekspresjonizm to inne poziomy niedosłowności, wielowymiarowości, inna przestrzeń, inny kontekst, funkcja społeczna. Dzisiaj wszystko wrzuca się do jednego worka i opery z różnych epok wystawiane są według identyczego schematu mentalnego i produkcyjnego.
W epoce arii da capo (Handel Vivaldi Porpora Mozart) oper nie reżyserowano. Wykonywano je jako koncerty w kostiumach i scenografii wielokrotnie zmienianej podczas wieczoru oraz z towarzyszeniem efektów specjalnych (burza, wiatr, ptaki). W teatrach operowych, które przetrwały do naszych czasów w oryginalnej formie, zachowały się autentyczne horyzonty i inne elementy scenografii pozwalające na szybką i wielokrotną zmianę sceny podczas jednego wieczoru, a także przeróżne proste wynalazki służące do naśladowania odgłosów natury. Tej samej scenografii używano do różnych tytułów. Gdy Gluck w ramach swojej reformy wprowadził próby reżyserskie, słynni kastraci nie chcieli na nie przychodzić – uważali je za pomysł absurdalny.
Śpiewacy włoscy są jedynymi, którzy obywają się bez gry scenicznej. Nikogo nie razi poprawianie żabotu w momencie, kiedy śpiewają o burzy, a ich primadonny posiadają wyłączny sekret wachlowania się przy ariach wybuchowych. Gretry widział we Włoszech śpiewaka schodzącego w kulisy, by zjeść pomarańczę, podczas gdy partner się do niego zwraca. Favart, Paryż 1808
Opery trwają 3-4 godziny ponieważ teatry operowe były miejscem, w którym przyjemnie spędzano czas, były sytuacją towarzyską i sposobem na długie zimowe wieczory. W okresie karnawału arystokracja nie składała sobie wizyt w pałacach, ale w lożach operowych. Do loży można było zamówić kolację, loże były wyposażone w lustra, dzięki którym można było równocześnie rozmawiać, jeść i śledzić to, co dzieje się na scenie. Dodatkowo loże miały kotary umożliwiające sytuacje przeróżne. Do dobrego tonu należało uważne słuchanie jedynie śpiewaków wykonujących role pierwszoplanowe. Uważne słuchanie i oglądanie całego dzieła było uważane za dowód nieokrzesania.
Bardzo często grywano nie konkretne opery konkretnego kompozytora, ale sklejano daną historię z muzyki różnych kompozytorów. Na przykład tak zwane arie koncertowe Mozarta to nie były arie koncertowe, ale jego wstawki do oper innych kompozytorów. Barokowe opery włoskie miały konstrukcję a pezzi chiusi (zamknięte fragmenty), pozwalającą podmieniać sceny pomiędzy operami. Istniało kilka podstawowych modeli arii dla prima donna, primo uomo lub pierwszego tenora: aria patetica, aria cantabile, aria parlante, aria di mezzo carattere, aria di bravura. Sztuką było śpiewanie ich w taki sposób, by ich zróżnicowany charakter było wyraźnie słychać, a część A przy powtórzeniu nie była takia sama. Tekst w arii da capo: część A diada (strofa + antystrofa) część B epoda.
Słynni śpiewacy czasów Handla byli jak dzisiejsze gwiazdy pop. Ważny był śpiewak i impresario. Kompozytor jedynie realizował zamówienia. Dzisiaj uważa się, że ilość i układ arii wynika z dramaturgii tekstu. W rzeczywistości prima donna (główna śrola żeńska) i primo uomo (pierwszoplanowy kastrat) musieli mieć tę samą liczbę arii – pilnował tego i wymuszał na kompozytorze impresario. Słynni śpiewacy wozili ze sobą swoje ulubione arie – tzw. arie kufrowe (di baule) i wykonywali je w środku innej opery bez względu na jej libretto. Często wymuszali też entourage – żywy koń w sypialni na scenie nie był niczym niezwykłym.
W teatrze panował gwar i nie wygaszano oświetlenia widowni, więc śpiewak musiał umieć przyciągnąć uwagę słuchaczy. Dopiero Richard Wagner zmienił zwyczaje i skupił uwagę publiczności na scenie poprzez wygaszenie oświetlenia oraz nową architekturę sali pozbawioną lóż i ornamentów. Teatry operowe na południu Europy (loże) i kościoły protestanckie na północ od Alp (empory) to ten sam pomysł architektoniczny służący celom społecznym – wszyscy spotykają się w jednym miejscu o jednej porze. W czasach Bacha nabożeństwa protestanckie trwały tak samo długo jak opery Handla (8:00 – 12:00 samo kazanie około godziny).
Przyzwyczajeni gnuśnieć w teatrach operowych Włosi, odnaleźli w opera in musica złudną i nieumiarkowaną rozrywkę dla ucha. Stali się niezdolni do korzystania w tych rzekomych teatrach z jakichkolwiek umiejętności intelektualnych, które konieczne są do słuchania, smakowania i osądzania, czy rozumienia prawdziwej tragedii. Zważywszy zatem, iż włoska publiczność odwołuje się tylko do słuchu, a w niczym do rozumu, z jej niedorzecznych sądów rodzi się coraz więcej niedorzecznych librecistów i wykonawców. Vittorio Alfieri 1796
Rozkwit klasycznego belcato to efekt rywalizacji najlepszych śpiewaczek i kastratów. Ich czasy to śpiewanie niekończących się koloratur, sztuka brania wysokich dźwięków piano, bardzo długi oddech, duża skala głosu, umiejętność improwizacji. Głównym numerem popisowym było śpiewanie improwizowanej kadencji na końcu arii, zwykle rozpoczynającej się od spektakularnego messa do voce – długiej nuty najpierw piano, potem rozwijanej do forte i wycofywanej do piano. Mistrzowskie dzisiaj trwają około 25 sekund, ale kastraci potrafili dużo dłużej.
Kastraci wywodzili się zazwyczaj z biednych rodzin. Wizja wielkiej kariery sprawiała, że rodzice prowadzili uzdolnionych chłopców przed mutacją do zakładów fryzjerskich, w których dokonywano zabiegów. Mniej zdolni kończyli w prowincjonalnych chórach kościelnych, ale najlepsi na scenach operowych pod finansową opieką możnych. Ostatni kastrat jeszcze w pierwszych latach XX wieku był solistą Kaplicy Sykstyńskiej.
Są to gardła i tony słowików, są to oddechy zdolne wstrzymać ruch ziemi, oddechy nie kończące się, dzięki którym wykonują oni wielotaktowe pasaże, przetrzymują oszałamiającej długości nuty kończone równie długimi kadencjami i trylami. Francois Raguenet Parallele des Italiens et des Francais en ce qui regarde la musique et les Operas Paryż 1702
– jta

